Czy życie jest bez instrukcji obsługi?

W królestwie internetu szerzy się ostatnio złota myśl:

Przepraszam,  jeśli popełniam błędy, ale życie otrzymuje się bez instrukcji obsługi.

No ja bardzo przepraszam, ale co to za otrzepywanie rączek od odpowiedzialności?

O jakim braku instrukcji mówimy? Że niby pojawiamy się u rodziców bez załączonej ulotki jak pralka ze sklepu AGD?

Obok nas żyją  ludzie, którzy idą przez życie z jakąś tajemną księgą sukcesu. Skąd oni ją u diabła biorą? Mam wrażenie, że z tych samych miejsc, w których inni widzą tylko torebki firmy Gucci. Bo prawdę powiedziawszy, to wokół nas jest zatrzęsienie poradników. Żyjemy w jednej wielkie poradni życia, wystarczy sięgnąć po ulotkę.

To bardzo łatwo zrzucić winę na los, że pozostawił nas bez wytycznych.  A z jaką gorliwością wierzymy wtedy w przypadki, bo jak inaczej wyjaśnić  fakt, że ludzie, których nie lubimy odnieśli sukces?

Może tak, że oni od jakiegoś czasu na niego pracowali?

Dzisiaj już nie pamiętamy o tym, że kiedyś wysyłaliśmy w kosmos mocne prośby o uprzejmym nieprzeszkadzaniu nam i życie, zgodnie z naszym pragnieniem, nie wtrąca się.

Wciąż bym się jednak upierała, że wielu z nas te instrukcje obsługi po prostu zwyczajnie ignoruje. Marudzenie, że w kołysce koło nas nie leżała żadna instrukcja to zwykła wymówka. A czy lekarze rodzą się podręcznikiem do medycyny w ręku? Czy przyszli prawnicy pojawiają się w ramionach mamy z kodeksem cywilnym pod jedną pachą i karnym pod drugą?

To dlaczego nie narzekają, że nikt im od urodzenia nie dał instrukcji?

To, że pozostajemy w miejscu, które nijak ma się  do naszych pragnień nie jest winą życia, tylko naszych wcześniejszych wyborów. Skoro są ludzie, w których świecie nie ma takiego bałaganu to ja się pytam: „Kto u nich sprząta?”

Joga, czy ajurweda, o której zapewne coś już wiesz, są np. jedną z takich instrukcji obsługi życia, o której dzisiaj wielu zdaje się nic nie wiedzieć.

A jednak wiemy o niej od co najmniej 300 lat, odkąd do świata Zachodu zaczęły napływać pisma przetłumaczone z sanskrytu. Czerpali z nich swoje inspiracje:

Johann Wolfgang Goethe, Mark Twain,

Niezwykle kreatywny geniusz – wynalazca: Nikola Tesla.

 

 

 

 

Twórcy nowożytnej myśli mistycznej:  Ralph Waldo Emerson, William James,

I fizycy, którzy by prawdopodobnie, bez znajomości pism ze Wschodu, nigdy nie wpadli na tak mistyczną i pokręconą teorię fizyki kwantowej: m.in.: Niels Bohr, Werner Heisenberg, czy Erwin Schroedinger.

Osób, które nigdy nie narzekały na brak wytycznych od życia jest znacznie więcej, ale nie będę ich wymieniać, bo nie chce mi się rysować tylu portretów. Ale jak widać na przykładzie życia wyżej wymienionych, czytanie pism wedyjskich im jakoś nie zaszkodziło na umyśle, a wręcz niezwykle oświeciło.

Rozumiem, że wszyscy mamy różne gusta i niekoniecznie nas bawią te same nauki. Można nie trawić pojęć z obcej strefy kulturowej, ale te instrukcje ze Wschodu już dawno wtopiły się w naszą zachodnią codzienność. Poza pojęciami takimi jak: prana, czakry, ciało energetyczne czy przyczynowe, już dawno zagościła u nas na dobre esencja nauki o świadomości.

To właśnie na fundamentach nauki ze Wschodu powstał u nas trend zwracania uwagi na MISTYKĘ UMYSŁU, co z kolei utorowało drogę zachodniej psychologii, psychosomatyce i medycynie alternatywnej.

Informacji jest wokół całkiem sporo, wystarczy rozwinąć pragnienie, żeby móc się z nimi zapoznać. No, ale przecież łatwiej powiedzieć, że życie się z nami tak niesprawiedliwie obchodzi.Tym, którzy uczciwie szukają życzę z całego serca, żeby wreszcie to coś znaleźli. Niektórym radzę po prostu wyjść ze sklepów z butami, bo byłam i sprawdzałam – tam tego nie ma.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *