Taka karma

„Taka karma”, słyszy się często w kontekście: „ cóż, zły los spuścił mi łomot. Ja z tym nie mam nic wspólnego.”

No to od początku : karma to jest wszystko co masz – dobre i złe. Ładne oczy i krzywe nogi. Wspaniali rodzice i zdolności w matematyce. To, że mieszkasz właśnie w tym kraju, w tym miejscu i to, że wujek Franek załatwił ci dobrze płatną pracę. To wszystko jest karma.

Karma to jest działanie i jego skutki. Jak posiejesz i co posiejesz to i zbierzesz. Nie da się tego ująć prościej. Posiałeś kiedyś drzewa bananowe, zbierzesz…co? No na pewno nie jabłka.

Dlaczego nikt nie używa tych nostalgicznych zdań w kontekście: „ Taka karma, mam super płatną pracę i wspaniałych znajomych”?

Bo nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje błędy w życiu, ale wszyscy przypisują sobie chętnie zasługi.

Wszystko, co dobre w naszym życiu jest przecież naszą zasługą.  Ładny nos i zdolności do czegoś tam są czymś oczywistym, co nam się od losu należy.Karma jest tylko jakąś mityczną boginią furiatką, która wali na oślep młotkiem z wrzaskiem: „ A ten mi się nie podoba, to mu przyłożę.”.

Otóż karma to jest całość naszego spadku po samym sobie. To wszystko, co pragniemy, co mamy i czego nie mamy. Karma jest jak roślina, która wyrosła i którą widzimy, jak i nasiona, które są jeszcze w ziemi i na razie ich nie widzimy, ale też jak nasiona, które cały czas teraz siejemy.

 

Nikt z nas nie może powstrzymać się od działania, bo przecież leżenie na kanapie i nicnierobienie jest też pewną formą działania. Zabranie głosu lub wstrzymanie się jest też traktowane jako działanie. I każda z tych czynności wydaje odpowiednie owoce – w przyszłości. Część z nich odczujemy prawie natychmiast, inne w późniejszym okresie, a niektóre nasze czyny odbiją się echem w następnym życiu, ponieważ wtedy nasz bank karmiczny wypłaci nam nasze odsetki.

Nasze reakcje karmiczne łatwo dziś rozumiemy w kontekście inwestycji bankowych. Ludzie dzisiaj mało sadzą, ale za to mają dużo do czynienia z bankami. Ale to nam daje pewien bardzo ciekawy wgląd w sprawę: patrząc z perspektywy banku, nie dostaniesz nic, jeśli najpierw tam nic nie wpłacisz.  Czy udało ci się kiedyś pójść do bankomatu i wybrać pieniądze z konta, na którym nic nie ma?

To dlaczego ludzie zachowują się tak nielogicznie i oczekują, że dostaną od życia coś za nic?

Owszem, banki też pożyczają pieniądze, czyli dają nam coś, nawet jeśli mamy puste konto. Ale po pierwsze nie dają ich każdemu. Każdy ubiegający się o pożyczkę musi się naprawdę wykazać, że potrafi te pieniądze zwrócić. A po drugie te pieniądze nie tylko, że trzeba zwrócić, to jeszcze trzeba je zwrócić z procentem.

Żeby dostać tzw. bonus od życia za nic jest iluzją. Za wszystko trzeba zapłacić. Pytanie tylko jak. Nie wystarczy przeczytać książkę „Sekret”, usiąść w fotelu, zamknąć oczy i powiedzieć: „ Chcę być milionerem”. Coś trzeba jeszcze zrobić. Działania mogą być różne i na wielu płaszczyznach, ale osoby, które nie wykażą się przed bankiem karmicznym gotowością zrozumienia faktu, że tych pieniędzy nie dostaną za frajer i ponadto, że kiedyś będzie trzeba to zwrócić z procentem, po prostu ich nie dostaną.

Nie zostaniesz dobrym biznesmenem bez odpowiednich przygotowań do działań na tym polu i nikt nie zatrudni cię na stanowisku dyrektora, jeśli nie umiesz zarządzać. Ale widzimy czasem, że komuś coś się udało zrobić, ktoś przez przypadek dobrze zainwestował pieniądze i ktoś został dyrektorem przez znajomości. Trzeba jednak gwoli ścisłości dodać, że te tzw. szczęśliwe inwestycje to też jest zapłata losu za coś z odległej przeszłości, co jednak może być akcją jednorazową, a obsadzenie na stanowisku dyrektora przez znajomości może nie być dla nas takie wygodne bo wiąże się z dużą presją, że trzeba się na tylu rzeczach znać, a my jesteśmy nieprzygotowani. I to, co miało się skończyć dla nas sukcesem i spełnieniem jest porażką i frustracją, którą wyładowujemy na innych.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *