Prawo Przyciągania a Karma

Właśnie pojawiła się moja nowa książka. Tym razem w formie ebooka. Poniżej podaję parę słów wstępu.

Jeśli sięgasz po tę książkę, prawdopodobnie nie po raz pierwszy spotykasz się z hasłami, że „wszystko jest wibracją” albo że „wszystko jest umysłem”. Wiele osób uznaje je za duchowe prawdy istnienia. To właśnie z tych błędnych założeń wyrosły współczesne idee prawa przyciągania, manifestacji, zamiaru czy transerfingu. Wszystkie one opierają się na przekonaniu, że wibracja stanowi źródło wszystkiego, że to ona nadaje sens istnieniu i decyduje o jego kształcie.

Bo dla energii sensem jest nieustanne tworzenie.
Dla nas – istot będących czymś więcej niż wibracja – sensem jest zrozumienie, po co to wszystko się dzieje.

Zamknięcie się w przekonaniu, że nie istnieje nic poza energią, stworzyło duchowe akwarium, w którym ugrzęzła znaczna część współczesnej tzw. duchowości. Pływamy w tym mentalnym akwarium, wykonujemy efektowne zwroty, uczymy się coraz bardziej złożonych technik „zestrojenia z polem” i z dumą prezentujemy swoje „wibracje” innym rybom. Wierzymy przy tym, że właśnie w tej ograniczonej przestrzeni mieści się cała prawda o istnieniu.

Ryba, która od urodzenia zna tylko wodę swojego akwarium, nie potrafi wyobrazić sobie oceanu. Dla niej wszystko, co wykracza poza znane, wydaje się niemożliwe, bo granice, w których żyje, stały się niewidzialne. Nasz umysł, podobnie jak ryba uwięziona w akwarium, przyzwyczaja się do jednego sposobu myślenia, opartego na mierzalnych wibracjach i zasadach fizycznego świata. Nie dostrzega, że krąży w kółko, wracając wciąż do tych samych wniosków. Jedynym punktem odniesienia dla umysłu stają się jego własne wyobrażenia. W ten sposób sprowadziliśmy sens życia do wartości, które wyznacza umysł – do pragnienia tworzenia, kontrolowania i wykorzystywania energii. Ugrzęźliśmy w akwarium mentalizmu, którego ściany – choć przezroczyste – pozostają szczelne i nie pozwalają wypłynąć poza to, co sami sobie wymyśliliśmy.

Mentalizm obiecał nam duchowość bez wysiłku, istnienie bez sensu i moc bez celu. Zastąpił Boga „energią”, a człowieka – „świadomością pola”. Przekonał, że wystarczy pomyśleć, poczuć, zwizualizować, a wszechświat natychmiast się podporządkuje. Nie zauważyliśmy, że to już nie rozwój, lecz doskonale opakowana forma kontroli, Nowa wersja tego samego ego, które dawniej chciało zapanować nad światem za pomocą materii, a dziś próbuje zrobić to samo przy użyciu „energii”, nad którą rzekomo całkowicie panujemy.

Umysł i wibracje, które postawiliśmy na piedestale, miały być bramą do prawdy, a stały się naszym więzieniem. Umysł  jest fragmentem większej układanki, a nie całością. Choć jest niezwykle precyzyjny w badaniu części, nie widzi całego obrazu, bo ich nawet nie stworzył. Dlatego umysł nie może ustalać zasad istnienia – tak jak narzędzie nie może zastąpić tego, kto się nim posługuje. Skoro więc to nie umysł i nie wibracje stanowią całość rzeczywistości, pora spojrzeć na te tak zwane naczelne zasady bytu z zupełnie nowej perspektywy. Te prawa nie wymagają tylko drobnej korekty – one domagają się pełnego przewartościowania.

Umysł nie manifestuje rzeczywistości wprost. Wielu wierzy, że nasz umysł jest źródłem całej kreacji, że wszystko istnieje dzięki jego sile i woli, ale jego prawdziwa moc jest zupełnie inna.  Nie polega na tworzeniu świata według własnego zamysłu, lecz na poznawaniu go i świadomym dostrojeniu się do większego porządku, który działa niezależnie od naszej woli.

W świecie, w którym tezy o „wibracjach” i „wszechmocy umysłu” urosły do rangi duchowych dogmatów, mentalizm stał się tylko grą w duchowość – efektowną, ale pustą.
Ta książka nie jest częścią tej gry. To zaproszenie do przebudzenia, do rozbicia ścian akwarium i odwadze, by sprawdzić, czy poza znanym istnieje coś więcej. 

Umysł pragnie tworzyć, energia pragnie istnieć, a jaźń pragnie relacji – głębokiej więzi z Najwyższą Prawdą. Dotąd przypisywaliśmy tym poziomom niewłaściwe znaczenie, myląc moc kreacji z sensem istnienia. Gdy przetasujemy ich hierarchię, sens wszystkiego ulega zmianie. Życie nie polega już na kontroli czy na nieustannej kreacji. Kiedy odkrywamy nowy wymiar, w którym najważniejsza jest relacja z Najwyższą Prawdą, czyli coś trwałego i ponadczasowego, wszystko, co wcześniej wydawało się oczywiste, ukazuje się w zupełnie innym świetle.

2 komentarze

  1. Edyta Lykus :

    Jestem zachwycona, myślę że wreszcie znalazłam to co szukalam

    1. Ida Smela :

      O, bardzo się cieszę. Już Pani czyta?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *