Myślenie, że przedłużenie sobie nawet o setki lat życia czy powstrzymanie na jakiś czas chorób jest dowodem na absolutną kontrolę czasu i zapanowanie nad życiem, jest śmieszne w obliczu wiedzy jaką mamy z wed. To stamtąd wiemy, że życie nawet na naszej planecie może być niezwykle długie i wynosić, zgodnie z epoką, w której żyjemy w harmonii z duchowymi wartościami takimi jak prawdomówność, wyrzeczenie, miłosierdzie i czystość – odpowiednio:

sto tysięcy,

dziesięć tysięcy, tysiąc,

lub tylko około stu lat.

Obecnie długość naszego życia wynosi przeciętnie sto lat, a większe odchylenia od normy świadczą tylko o mocy karmy, czyli zasług lub długów, jakie ktoś zrobił. 

Astrologia wedyjska może wykazać długość życia kogoś wyznaczoną na to życie, ale musimy poczynić tu kilka adnotacji. Po pierwsze – wyznacznik ten jest zapłatą za poprzednie życie, więc ta przysłowiowa “rama życia” pokazuje coś, za co zapłaciliśmy kiedyś a nie dzisiaj, co wyjaśnia m.in. fakt długowieczności u ludzi, których styl życia przeczy całkowicie zdrowemu rozsądkowi.  

Wyznawcy jedynie słusznej teorii hedonizmu chętnie propagują przykłady długowiecznych staruszków, których życie jest jedną wielką hulanką jako dowód na i ich tezę o braku konieczności dbania o zdrowie i normy etyczne. Obraz staruszka, który całe życie szedł niejako pod prąd i doczekał się setnych urodzin nie jest wcale dowodem na to, że życie ponad prawidłami nam służy. Gdybyśmy zechcieli spojrzeć w horoskop danej osoby to z całą pewnością odkrylibyśmy fakt, że w kwestiach długowieczności ten ktoś miał naprawdę “dobrą kartę”, co nie znaczy, że świetnie ją wykorzystał.

Większy wgląd w historię życia upewnił by nas w tym, że długość życia tej osoby byłaby jeszcze większa, gdyby żyła w zgodzie z uniwersalnymi zasadami. Tak już jednak jest, że na Zachodzie działamy bardzo kapryśnie – wbrew wszelkim regułom zdrowego rozsądku, a na dowód swoich racji wybieramy przykłady osób, które naszym zdaniem mają szczęście właśnie niczego nie przestrzegając. Nie jest to prawdą i przykłady długowieczności należy rozpatrywać z wielu perspektyw, choćby biorąc pod uwagę wykres astrologiczny, który kwestie ram czasowych życia nakreśla już przy urodzeniu. My możemy jedynie lekko modyfikować tzn. polepszać lub pogarszać linię czasową. 

Po drugie okres naszego życia wyznaczony jest ilością oddechów, a nie dniami czy latami, jak niektórzy zakładają. Średnia ilość oddechów na dzień rzeczywiście przekłada się na jednostki czasowe i dlatego możliwe jest uściślenie momentu śmierci w konkretnym okresie, ale niekoniecznie. Joga np. zakłada modyfikacje oddechu pozwalające przedłużyć życie o dziesiątki i setki tysięcy lat, co zresztą z powodzeniem udawało się joginom w poprzednich epokach.  

Sztuka zapanowania nad własnym oddechem i spowolnienie go, a następnie całkowite zatrzymanie na bardzo długi okres sprawia, że ciało fizyczne nie podlega procesom zniszczenia w takiej postaci, w jakiej obecnie przebiega. Spowalniając oddech możemy w znaczny sposób zapobiec starzeniu się i chorobom ciała subtelnego i fizycznego, co w niewielkim stopniu zauważają ludzie, którzy choć trochę zajęli się ćwiczeniami wziętymi z jogi, szczególnie pranajamą. Ale stopień zrozumienia i wprowadzenia tych technik w czyn jest dzisiaj zbyt mały, żeby można było mówić o dużych, spektakularnych zmianach i poprawie zdrowia, jakie naprawdę przynosi joga. Niemniej jednak nawet niewielkie dowody na poprawę, z którymi spotyka się Zachód poprzez naukę relaksacji i ćwiczenie różnych form oddechu, są dobre, żeby uzmysłowić nam potęgę możliwości zapanowania nad umysłem, gdyż oddech jest tym co reguluje poruszenia umysłu, nad którym mamy przejąć kontrolę. Żadna z technik i prób ujarzmienia umysłu nie jest w stanie pokonać upływu czasu, a jedynie pokazuje możliwość zestrojenia się z nim na wyższych zasadach, co już samo w sobie jest gwarancją lepszego zapanowania nad jego destrukcyjnym symptomem. 

Po trzecie – wgląd w czyjąś długość życia, choć jest widoczny w horoskopie, niekoniecznie będzie nam ujawniony przez astrologa już choćby z przyczyny opisanej powyżej, że jednak jako osoby posiadające wolną wolę, mamy pewien wpływ na to, co z tą porcją czasu przydzieloną nam na to życie zrobimy. Życie może nam dać słabe karty i możemy je dobrze rozegrać, a może dać nam kiepskie i pokonamy nimi arcymistrzów. W gunach tamas, w jakich teraz w większości jesteśmy, zbyt łatwo ulegamy wpływom i osądom ludzi, których traktujemy jako wyrocznie. Czyż nie jest tak, że po usłyszeniu negatywnej diagnozy lekarskiej prognozującej zgon w przeciągu dwóch miesięcy wielu chorych wykonało zadanie posłusznego pacjenta odchodząc z tego świata dokładnie z wyrokiem? A gdyby im tego nie powiedziano?  

Manewry w obrębie karmy są zawsze możliwe, ale najpierw musimy znać naukę o karmie i o naszym duchowym pochodzeniu, a dopiero potem, na podstawie tej wiedzy wyznaczać kierunek naszego działania. Inaczej gubimy się w wymyślonych koncepcjach bycia Bogiem, przy jednoczesnym odczuciu bezradności wobec napotykanych granic, jaką jest śmierć. 

Z frustracji jaka wynika z niemożności kontroli czasu sceptycy stworzyli teorię, jakoby czas, śmierć i choroby były tylko stworzeniem umysłu, które możemy całkowicie zmienić poprzez umysłową negację. Spekulacyjny argument filozofów, że ten świat jest nieprawdziwy i jest tylko wytworem umysłu jest bezużyteczną zabawą, która nikomu nie poprawi egzystencji. Co nam bowiem po teoretyzowaniu, że czas jest iluzją, skoro dotyka nas tak boleśnie a my nic z tą iluzją nie możemy zrobić? 

Ten świat jest prawdziwy, ale współcześni filozofowie opierają swoje fantazje na niepełnej wiedzy, pozbawionej fragmentów o świecie duchowym, o jaźni i Jaźni Najwyższej, tym samym pozbawiając się możliwości wyrwania swoich refleksji w górę, w stronę rozwiązań, których nie znajdą nigdy w nieograniczonej dżungli świata materialnego. 

Przykłady niezwykle długiego życia, o jakim czasami słyszymy spotykając się z historiami osób z innych planet albo zapewnienia naukowców o zatrzymaniu procesów śmierci w przyszłości, co jest oczywiście nienaukowym prorokowaniem, nie są wcale dowodem na bycie bogiem. Z wed dowiemy się bardzo dużo na temat różnych światów, w których podlegamy zupełnie innym prawom czasu, gdzie życie, według naszych obliczeń, trwa miliony lat, a jednak wedy upierają się przy stwierdzeniu, że życie w świecie materii i tak przechodzi okres rodzenia się w danym ciele, wzrostu, okresu młodzieńczego, tworzenia tzw. “produktów ubocznych”, jakimi są dzieci, starości i śmierci. I żeby nas pogrążyć w większej zadumie wedy oznajmiają, że względność czasu i tak jest tak wielka, że w ciele muszki żyjącej jeden dzień, czy w ciele człowieka żyjącego około stu lat, czy w ciele dewy cieszącego się życiem o ogromnej długości milionów lat, i tak doświadczamy czasu bardzo podobnie. Nasze zmagania i związane z nimi odczucia i tak są przystosowane do danej formy, miejsca i prawideł czasowych, jakie tam panują. W tym sensie należy zrozumieć iluzję, o której mówią wedy – nie jako coś czego nie ma, ale jako coś, co jest czymś innym niż myślimy.  

Myśląc, że jesteśmy bogami, co już uważam za równie śmieszne, jak myślenie, że wszyscy jesteśmy samcami alfa, upajamy się fałszywym przekonaniem, że to my tworzymy czas, obiekty i cieszymy się tym doświadczeniem. Wszystko traktujemy w kategoriach energii, którą w całości kontrolujemy i to jest naszą największą iluzją.  

Czy więc możemy wpływać na czas, czy jesteśmy przez niego zniewoleni? Na to i wiele podobnych pytań doskonale odpowiadają wedy, a dzisiaj tylko powiem, że tak, możemy w niewielkim zakresie wpływać na swój czas, ale najlepszą i najrozsądniejszą metodą wpływania na coś, co nie jest pod naszą całkowitą kontrolą, jest zdanie się na kogoś, kto ten czas stworzył. 

Czas jest energią i osobą. Upływ czasu możemy odbierać różnie, w zależności od wielu rzeczy, a ponadto widzieć w nim energię dobra i osobę Boga, który w cudowny sposób zabiera nam iluzję szczęścia w świecie, który rzeczywiście jest go pozbawiony, a możemy też widzieć czas jako śmierć uosobioną i jako starość i zniszczenie. Wybór należy do nas, gdyż czas jest pod każdym względem “kwantowy”. 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane Posty

Karma

Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane

Świat mediów stara się nas przekonać, że politycy, bankierzy, naukowcy i…- tu wpisz dowolne – chcą naszego dobra. I my w te dobre intencje, tudzież metody działania wierzymy. Nawet, jeśli nie wierzymy jednej stronie, to Czytaj więcej…

Karma

Licencja na zabijanie

Dzisiejszy wpis jest odpowiedzią na pytanie czytelnika pod tajemniczym nikiem Rk D, który zastanawia się nad kwestią zabijania zwierząt przez ksiatriów, czyli wojowników, często opisywanych jako niezwykle prawych, a którzy jednak parali się łowiectwem, albo Czytaj więcej…

Karma

W polu cudzej karmy

“Życie i śmierć wcielonej duszy oraz jej przeznaczenie w następnym życiu jest stwarzane przez nią samą. Dlatego o królu żaden inny czynnik nie jest odpowiedzialny za czyjeś szczęście czy nieszczęście tylko ona sama. “                                                                                     Bhagavata Purana 11.6.25  Czytaj więcej…