Czasami coś sobie postanowimy i chcemy się tego trzymać. Np. od Nowego Roku będziemy ćwiczyć. Mijają dwa miesiące i jak na razie to naszym największym ćwiczeniem była gimnastyka palców rozpakowujących cukierki z papierków, ale i to podciągamy pod definicję „ruchu dla zdrowia”. Jakby co, to na usprawiedliwienie mamy dowód naukowy w postaci lodowca podświadomości, który jest ooooogromny! i nami bezczelnie rządzi. Już kilkakrotnie rozprawiłam się z mechanizmem umysłu, który według nauki wed jest skomplikowanym subtelnym systemem złożonym z inteligencji (buddhi), umysłu (u nas znanego jako podświadomość, a w sanskrycie – manas) i z fałszywego ego (nie tego prawdziwego, czyli Jaźni, ale tego elementu, który oznajmia – „Ty tym jesteś!”).

Dzisiaj zdradzę malutki sekret, zresztą jeden z wielu, dlaczego cały ten mechanizm zwany ogólnie umysłem robi nas ciągle w balona.Jak to możliwe, że takie coś, co zasadniczo jest tylko energią potrafi nas wywieźć w krzaki i jeszcze znajdzie na koniec cytat udowadniający, że postąpiliśmy słusznie, a przynajmniej najlepiej w jak się dało zważywszy na okoliczności przyrody. Tymczasem my chcielibyśmy choć czasem czuć, że to my a nie umysł jest naszym woźnicą.

Żeby to jednak móc zrobić musimy najpierw zrozumieć, że nie jesteśmy nie tylko ciałem, ale też i umysłem. A nawet inteligencją. Że już o fałszywym utożsamianiu się z całą tą zgrają za pomocą fałszywego ego nie wspomnę. One wszystkie są na usługach Jaźni, która za pomocą zestawu zwanego ogólnie umysłem kontaktuje się z materią. A już to, co ona uzna tutaj za przyjemne i warte zachodu a co nie zależy od stopnia zanieczyszczenia umysłu i inteligencji. Ogólnie rzecz biorąc to inteligencja, a nie umysł, czy jak kto woli podświadomość jest winna naszym dziwnym wyborom i braku determinacji. Z tych dwóch czynników w mechanizmie umysłu to inteligencja ma możliwość podejmowania decyzji, które ma wykonać podświadomy umysł. Umysł jedynie wykonuje z automatu polecenia, które wcześniej wydała inteligencja. I jeśli inteligencja wie, że np coś nam nie służy i odpowiednio mocno przekona umysł, wtedy ten to wykona.

 Inteligencja ma pamięć i powinna być na tyle wyedukowana i silna by umieć odróżniać właściwie i umieć wpłynąć na umysł podświadomy, ale nie zdajemy sobie sprawy jak to się dzieje. Myślimy, że świadomość, czyli inteligencja nie może się mylić i to podświadomość jest winna naszym problemom. Niestety inteligencja też jest odpowiedzialna za nasze kłopoty i to chyba nawet bardziej. Jeśli ustawimy źle wskazówki zegara to będą pokazywać błędną godzinę i podobnie, jeśli inteligencja podejmie niewłaściwą decyzję to umysł wykona złe polecenie.  

Oczyszczona inteligencja pozwala wybierać dobrze i kiedy są to wybory zgodne na poziomie serca i inteligencji wtedy umysł działa jak jeden spójny mechanizm. Inaczej czujemy, że działają w nas przeciwstawne siły, które ludzie starają się spersonifikować jako wewnętrzne dziecko, krytyk, zarządca itp., słowem jako jakichś wewnętrznych sabotażystów.  

Ostatecznie za nasze poprawne wybory odpowiedzialna jest inteligencja i to jej stopień edukacji i oczyszczenia wpływa na to, czy będzie ona w stanie przekonać umysł do dobrego działania. Wyobraź sobie, że chce ci się pić i ktoś podaje ci kubek z wodą, ale nagle słyszysz ostrzeżenie: ”Nie pij! Woda jest zatruta!”. 

Jak sądzisz, napijesz się bez wahania czy się powstrzymasz? Prawidłową reakcja powinno być powstrzymanie się, ale… 

Wszystko zależy od sytuacji. Być może dowiesz się, że woda jest tylko z niezbyt czystego miejsca a tobie bardzo chce się pić i zdecydujesz się pomimo małego oporu. To jak ze starym jedzeniem z lodówki, które już trochę zaśmierdło, ale szkoda wyrzucić. Jeśli inteligencja działa w takim zakresie to dopuści do wypicia czegoś, co nie jest zbyt zdrowe. Jeśli jej ramy są bardzo szerokie to pozwoli na wypicie zatrutego, na kradzież, na zabójstwo i wszystko to będzie potrafiła odpowiednio “wyjaśnić” i usprawiedliwić.  

To nie umysł dokonuje tego wyboru, tylko świadomość duszy, która robi to za pomocą inteligencji. Ostatecznie to dusza, nasza duchowa świadomość podejmuje wszelkie decyzje, łącznie z tą, że uważa się za część materii, ale skoro już to zrobiła to może korzystając z tych samych narzędzi, znaleźć drogę wyjścia. Skoro uwikłaliśmy się tylko z powodu pragnienia poszukania tu czegoś zadowalającego i jak widać wciąż tego szukamy to równie dobrze możemy podjąć nowe wyzwanie odnalezienia szczęścia w transcendencji. W obu przypadkach dusza musi skorzystać z tego samego narzędzia jakim jest zestaw umysł (składający się również inteligencji i fałszywego ego) i ciało. Jeśli jednak nie mamy oczyszczonej inteligencji będziemy nadal wybierać działania w niższych siłach materii i będziemy się chwilowo cieszyć ze sprytu, dzięki któremu udało nam się zdobyć coś kosztem szczęścia innych. 

Myślenie w kategoriach szybkiego zysku, nie wynikającego z wyższych duchowych praw wcale nie oznacza prymatu inteligencji. W tym wypadku inteligencja jest w sile pasji, czyli kieruje się zdobywaniem upragnionych obiektów zmysłu i to oznacza, że jest ona zainfekowana, przez co wyglądające dla niej atrakcyjnie aktualnie materialne zyski zwiodą ją na ścieżkę niewłaściwego z wyższym prawem działania. Jednym słowem nieoczyszczona inteligencja jest skorumpowana interesami zmysłów, które zawsze będą podpowiadać błędne cele, jako możliwość uzyskania radości i spełnienia. 

 Inteligencja, która stoi wyżej niż umysł, potrafi zrozumieć wyższe prawdy i zaakceptować coś wcześniej niż umysł, ale umysł potrzebuje czasu, żeby zastopować swoje zachowanie. Samo teoretyczne zdobywanie wiedzy o swojej duchowej naturze i możliwościach sterowania umysłem, czyli tą w zachodnim zrozumieniu częścią podświadomą, nie jest jeszcze gwarancją dobrej współpracy tego tandemu. Inteligencja może mieć wprawdzie powód, dla którego umysł powinien wybrać jakieś działanie jako lepsze, ale musi też mieć siłę autorytetu, żeby wywrzeć nacisk na umysł. 

 Sam umysł jest według nauk jogi częścią mechanizmu zwanego manas działającą w sile dobroci, a to oznacza, że podtrzymuje wszystko takim jakie jest, i w neutralny sposób dostarcza czystej świadomości duszy wszystkiego, na czym skupi się jej uwaga.  Czyli nie jest “demonicznym” ludzikiem zmuszającym nas do działania wbrew naszym własnym interesom. 

Struktura umysłu, który jest przezroczystą energią, neutralnym nośnikiem, sprawia, że jest on w stanie nieść nasze przywiązanie do materii, jak i do transcendencji. I dopiero to “niełączenie” materii z najgłębszymi interesami duszy, szukającej trwałych i niezawodnych, a nie chwilowych rozwiązań, jest dla nas różne w skutkach. Umysł nie jest po to, żeby nas gnębić, ale żeby nam pomóc spełniać wszystkie nasze pragnienia. Jako czysty łącznik jest idealnym narzędziem do tego, żeby nas pogrążyć, albo wywyższyć – bezstronnie dostarczając duszy to, czego ona pragnie. Ostatecznie za pragnienia odpowiedzialna jest jednak dusza. 

Dlaczego inteligencja nie zawsze nam dobrze służy? Ponieważ taki jest wybór duszy, przykrytej warstwą przekłamujących programów zebranych w umyśle. Inteligencja kieruje się zawsze powodami, czyli podejmowaniem decyzji ze względu na otrzymanie jej zdaniem większej korzyści, podczas gdy umysł odczuciem “lubię – nie lubię” i to inteligencja powinna znajdować powód, dla którego umysł mógłby zrobić coś, co chwilowo wydaje mu się mało przyjemne. 

Mechanizm umysłu funkcjonuje bardzo sprawnie i kieruje nas w stronę pragnień, czyli tego, co umysł zakodował sobie jako przyjemne. Problemem w tym przypadku jest fakt, że ten sam umysł odnotowuje sobie coś jako przyjemne lub odwrotnie nie na podstawie obiektywnych faktów, tylko własnych zanieczyszczonych, zawirusowanych programów. Jednym słowem to umysł zastawia sam na siebie pułapkę.  

Umysł kierując się tylko odczuciami, ulotnymi emocjami “przyjemne – nieprzyjemne” nie może podjąć decyzji, żeby nauczyć się robienia czegoś, co w dalszej perspektywie jest bardziej korzystne, choć chwilowo wydaje się mało satysfakcjonujące. Umysł nie ma funkcji podejmowania decyzji. On zawsze będzie kierował się chwilowymi odczuciami.  To inteligencja musi zdobyć wiedzę i utwierdzić się w tym, że: 

Satysfakcja to nie tylko emocja, to jest decyzja. Palenie i kradzież mogą dać mi chwilową satysfakcję, ale jeśli podejmę inną decyzję to odnajdę satysfakcję w innych czynnościach.

Umysł zawsze posłucha inteligencji, która jest utwierdzona w wiedzy i o czymś przekonana. Jeśli np. zrozumiemy, że narkotyki nam szkodzą i że możemy znaleźć satysfakcję w zupełnie innych czynnościach to umysł nauczy się, nawet pomimo “niekomfortowych” odczuć wybierać inaczej. 

Prawidłowo funkcjonujący zestaw umysł – inteligencja polega na słuchaniu przez umysł poleceń inteligencji. W naszym uwarunkowanym stanie umysł wykorzystuje inteligencję, żeby zracjonalizować postfactum, dlaczego coś zrobił lub nie mógł zrobić. Czyli zamiast przekonać umysł dlaczego ma nie brać narkotyków, które mu szkodzą, inteligencja jest używana w celu odnalezienia doskonałego usprawiedliwienia, dlaczego jednak narkotyki pomagają nam przetrwać ciężki dzień w pracy i stres związany z tym, że mamy na głowie rodzinę i kredyt na dom.

Dopóki inteligencja jest na usługach umysłu, dopóty nie uda nam się osiągać wszystkich wymarzonych celów, ponieważ z każdym oddanym polem bitewnym umysłowi rośnie bezsilność naszej inteligencji i nasz brak determinacji.  

Niestety sama informacja nie dodaje siły potrzebnej inteligencji, żeby wygrać walkę z programem umysłu. Informatykowi nie wystarczy informacja, gdzie jest wirus i jakiego rodzaju – musi jeszcze dokonać konkretnych czynności, żeby tego wirusa usunąć. A przecież może mu się nie chcieć. Z nami też jest podobnie – sama wiedza, gdzie jest problem nie wystarcza do jego usunięcia. Potrzebne jest bardzo konkretne działanie, do którego potrzebna nam jest siła. Nie jakaś fizyczna, jak siła mięśni, ale siła duchowa, zwana bala. Bez polegania na Absolucie nikt z nas nie ma w sobie tyle siły, żeby pokonać wszystkie przeciwności i zanieczyszczenia umysłu, ponieważ sami nie jesteśmy źródłem tej siły. 

Jaki sekret zdradziłam, ale może nie zauważyliście? Jak dotąd specjaliści od medytacji, od praw wszelkiej maści radzili szukać siły w sobie i polegać na sobie. „Zaufaj sobie!”. „Znajdź siłę w sobie!” Ok. Ufasz sobie w stu procentach? Uważasz się za źródło wszelkiej siły? Nie ma sprawy. Tylko zaufaj radom starożytnych riszich, którzy siłę pobierali z większego źródła. Oni mówili o Jaźni, która jest tylko malutką iskierką. Iskierka sama, poza źródłem ognia może wygasać, ale zawsze odzyska swoją ognistą naturę w ogniu. My też odzyskujemy swoją duchową moc zbliżając się do Absolutu, a nie szukając uparcie duchowego ognia tam, gdzie go nie ma, w materii. Nasza siła, nawet ta związana z materią, zwiększa się wraz z naszym duchowym zrozumieniem i nie tkwi w zewnętrznych obiektach.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Umysł

Nie każda wiara czyni cuda

Jak to jest z marzeniami? Warto marzyć, tworzyć cele, zamierzać? Ależ oczywiście, że warto a nawet trzeba, tyle tylko, że ich spełnienie będzie wprost proporcjonalne do naszej pewności. A jak mieć pewność? Pewność, inaczej mocna Czytaj więcej…

Umysł

Zamierzam mieć wspaniały dzień

Ostatnimi czasy trochę padało i chociaż był maj i kwitły bzy, konwalie, a drzewa otuliły się bujną zielenią to wiele, naprawdę wiele osób, z którymi rozmawiałam, zaczynały wypowiedź mniej więcej tak: “znowu pada, aż się Czytaj więcej…

Umysł

Głową w dół

Moje dzieci, skądinąd dorosłe, słyszą nietoperze. Netopyrki, po czesku. Czeski jest fajniejszy od łaciny, dlatego podaję po czesku. Podobno słychać je już tuż po zmierzchu i tam gdzie mieszkam lata ich całkiem sporo, bynajmniej nie Czytaj więcej…