Ostatnimi czasy trochę padało i chociaż był maj i kwitły bzy, konwalie, a drzewa otuliły się bujną zielenią to wiele, naprawdę wiele osób, z którymi rozmawiałam, zaczynały wypowiedź mniej więcej tak: “znowu pada, aż się nie chce iść do roboty”, albo “jak tu wstać rano, jak tak szaro za oknem. Ja rozumiem w listopadzie, ale teraz?” I mój “ulubiony” zwrot “masakra”. 

Samo stwierdzenie, że nie chce się rano wstawać sprawia, że ustawiamy się w kwestii zdrowego podejścia do życia niżej od zwierząt, ptaków i takich tam małych latających. Wyobrażasz sobie pszczółkę, która rano budzi się z myślą: ”Koszmar! Znowu trzeba latać po kwiatach i zbierać miód dla tych wyzyskiwaczy i obiboków trutni i królowej”? Albo ptaszka, który nie ma zamiaru rozprostować skrzydełek rano, bo po co? Żeby znowu fruwać jak głupi i śpiewać durne melodie? Dla kogo jak się mam męczyć? Płacą mi za to?” 

Wiem, zaraz mi tu wytoczysz kontrargument, że ptaszki nie płacą podatków i nie martwią się o emeryturę, ale wiesz co, według magicznego spojrzenia ajurwedy, nauki o życiu, sam fakt budzenia się rano z wysiłkiem, złym nastawieniem świadczy o głębokim stanie chorobowym. Pomyśl o tym. 

Pierwsza niecała godzina zaraz po otwarciu oczu ukierunkowuje twoją energię dnia. Każdy dzień, który natura zjawiskowo otwiera przed nami wschodem słońca, który odgrywa rolę scenicznego reflektora, jest niejako małą epoką w twoim życiu. Za każdym razem masz dany ten jeden dzień i rano wychodząc na scenę ogłaszasz światu co dzisiaj będziesz grać – komedię czy dramat w pięciu aktach. 

Jeśli zamierzasz grać dzisiaj tragedię, albo horror, bo przecież masz ku temu powód, a nawet setki powodów to mnie nic do tego. Lepiej nie czytaj dalej, bo piszę o tym, jak twój zamiar może zrobić z największych problemów i kłopotów zwyczajną “sytuację do przejścia”, “sprawę do rozegrania” a nawet “chwilę, w której możesz ujawnić swoją niezwykłą moc”. 

Najpierw jednak zatrzymam się nad pojęciem zamiaru, a więc tego, co zamierzasz osiągnąć, dostać swoim nastawieniem. Wbrew pozorom często to, co wypowiadamy świadomie wcale nie jest naszym prawdziwym zamiarem. Jakże często wypowiadamy głośno życzenie, że “chcemy mieć miły dzień’, ale w duchu wiemy, że spodziewamy się katastrofy, np. nieprzyjemnej rozmowy z…nie muszę tu nawet podawać z kim, bo w ciągu dnia zgromadzimy sporo osób, z którymi przejdziemy ciężką rozmowę. Chyba że… 

Wyjaśnijmy sobie co to jest zamiar. Bo od tego trzeba by zacząć, jeśli chcemy mieć ustalony grafik dnia według naszego zamiaru. Zamiar tym różni się od marzeń sennych, jakie mogą nam jeszcze rano zalegać pod powiekami, że po prostu następuje po nim ruch ku zdobyciu tego, o czym zdecydowaliśmy. Czyli – nie marzę o wypiciu szklanki wody, bo takie marzenie może się nigdy nie ziścić, tylko podnoszę swoje cztery litery, nalewam sobie wody do szklanki i podnoszę ją do ust. Czyli zamiar jest takim bardzo konkretnym marzeniem – założeniem. Chcę to je sobie robię.  

No i tu rodzą się wątpliwości, że zaraz, jak to, nie wszystko można tak sobie wziąć. Nie możesz sobie wziąć pieniędzy z pustego konta, ale możesz sobie wziąć dobre przekonanie i nastawienie, które poprowadzi cię do jakiejś sumy na koncie. Zamiar jest tym, co prowadzi cię małymi kroczkami od twojego założenia, czego chcesz do zauważenia na zewnątrz dróg do tego prowadzących i ostatecznie do zrobienia tego. Zamiar jest czymś bardzo konkretnym, ale dopóki się temu nie przyjrzysz to go nie rozpoznasz. 

Przyjrzyj się paru przykładom. 

Kiedy żona do męża mówi: “Ty mnie nie rozumiesz” to zdecydowanie pod jej wypowiedzią kryją się dziesiątki myśli i emocji, które można by zsumować pod jakimś jednym hasłem przewodnim, np. “doceń to, co robię”, gdyby nie fakt, że ona sama nie wie, o co jej chodzi. Narzekając osiąga na pewno jedno – jeszcze więcej niezrozumienia. I ma rację, że mąż jej nie rozumie. Mało tego – ona nie rozumie też jego, a najbardziej to nie rozumie sama swoich emocji. Bo gdyby rozumiała, postawiłaby sprawę jasno mówiąc: “wiesz co Kochanie, przyznasz sam, że bez mojej kobiecej ręki nie byłoby w tym domu tak cudownej atmosfery. Siedziałbyś na zdechłym materacu i gapił w telewizor, a dzięki mnie masz kanapę i pięć wygodnych poduszek, przez co gapienie się w telewizor jest o wiele przyjemniejsze”. Tu wtrącę swoje trzy grosze – kobieca energia dąży do przyjemności i bezpieczeństwa, doceńcie to panowie. A wracając do zagadnienia pt. “zamiar” to często nie rozumiemy, że nie uświadamiając sobie swojego zamiaru działamy tak pokrętnie, że dostajemy nie to, co rzekomo zamierzaliśmy. No i wtedy to już nie tylko mąż ale i cały świat nas nie rozumie. Ależ rozumie.  

Swoim marudzeniem np. spowodowaliśmy to, że zamiast docenienia swoich wysiłków dostaliśmy złośliwą uwagę i to była wskazówka do tego, żeby sprecyzować swój zamiar “ Kochanie chodzi ci o to, żeby cię przytulić, czy powiedzieć coś przykrego?” Nie rozumiejąc swoich zamiarów dostajemy zamiast miłego dnia serię nieprzyjemnych konfrontacji i znowu myślimy że nie tak miało być. Ja tu sobie na kartce napisałam listę marzeń i życzeń na ten miesiąc, a tu co? 

Jak to co? Do marzeń – celów prowadzą bardzo konkretne drzwi, które rozwalają w pył twoją negatywną samskarę. Celowo używam tu pojęć z wed, które mają bardzo konkretne definicje na to samo, co dzisiaj kryje się pod setką innych, czasem rozbieżnych pojęć jak np. “integracja cienia”, “zmiana przekonań” itp. 

Samskara to bardzo konkretnie zapisany i często odtwarzany program w umyśle, który jest tak zmontowany, że dla nas staje się niewidoczny, a jednak bardzo silnie na nas oddziałuje. Rozmontowanie danej samskary sprawi, że to, co dotąd było dla nas niewykonalne stanie się zwyczajnym zamiarem a nie ogromnym, nieosiągalnym marzeniem. Wyobraź sobie, że masz w kieszeni 5 zł i marzysz o samochodzie. Za tę kwotę stać cię co najwyżej na małe plastikowe autko dla dzieci, więc twój zamiar posiadania samochodu jeszcze nie leży w strefie zamiaru. Bo chyba nie zamierzasz udać się do salonu Nissana, żeby wybrać sobie najnowszy model Nissan Leaf za 5 zł? 

Zamiar jest zamiarem a nie marzeniem, kiedy wszystkie “ale” w umyśle zostają rozmontowane i kiedy on już wie, że stać cię na twoje marzenie.Umysł zawsze dąży do osiągnięcia tego, czego pragniesz. On zwyczajnie wykonuje instrukcje, jakie się mu wydaje. Załóżmy, że stoisz pod ścianą i chcesz wyjść z pokoju. Pierwsze co umysł ci pokaże to ściana, dla pesymistów – przeszkoda, a dla optymistów wskazówka, że drzwi są dwa metry dalej. 

Zanim zdradzę Ci ten jakże prosty trik, który rozwiązuje setki niepotrzebnych problemów podam jeszcze jeden przykład tego, dokąd prowadzą nas nasze nieuświadomione zamiary. Bo jeśli nie zrozumiemy, co nami kieruje to damy się pokierować innym i skończymy z wykonaniem zamiaru kogoś innego i ze swoim też, ale tym bardzo ukrytym. 

Dajmy na to sztuka. Sztuka jest czymś, co wyraża piękno, esencję przyjemności, do której dążymy. Ale jeśli nie wiesz o jaką przyjemność tobie chodzi i co się kryje pod tą samksarą, to wrócisz do domu z obrazem za trzy miliony, a który niektórzy opisaliby jako “mucha na kupie gnoju o zachodzie słońca”. I tysiące ludzi daje sobie wmówić, że jest im przyjemnie wydawać grube miliony za coś, czego nawet nie rozumieją. Wiedzą tylko, że zapłacili za obraz bo da się to powiesić na ścianie, albo za rzeźbę, bo da się to obejść dookoła. Ale co ta sztuka przedstawia? Cóż, jeśli chcesz się otaczać drogimi rzeczami, żeby zyskać podziw konesera sztuki, bogatego człowieka, to dasz sobie wcisnąć każdy kit, ponieważ TAKI BYŁ TWÓJ ZAMIAR. 

 

Przy okazji ten obraz mogę ci sprzedać za jedyne 350 000 zł. To jest moja fantazja na temat piasków pustyni, albo czgoś tam innego.

Twoim zamiarem, pozwól, że ci przedstawię, były: akceptacja jakiejś snobistycznej ale twoim zdanie wyżej postawionej części społeczeństwa, która też otacza się takim czymś podobnym, albo podziw tych “z dołu”, których na to nie stać, albo…tu wpisz własne odczucia, którymi zapewne nie raz pokierowałaś/eś się kupując jakieś drogie cacko. Tylko szczerze proszę. Nikt cię tu nie zbije po łapkach, a ty masz szansę wreszcie namierzyć swoją ukrytą samskarę, która pozornie sabotuje twoje marzenia. Ale ona wcale ciebie nie sabotuje, a jedynie pokazuje czarno na białym co jest twoim prawdziwym zamiarem. W przypadku niezrozumiałej sztuki za grube pieniądze prawdopodobnie kierujesz się pragnieniem bycia podziwianym. Zwróć uwagę, że artysta, który tworzy tego typu arcydzieła też osiąga swoje zamiary. On też chce poczuć się wielki, pozostać w oparach niezgłębionej, czyli wartej duże pieniądze tajemnicy. Niech już krytycy sami rozstrzygną jakie to emocje i myśli kryją się pod tym wygiętym kawałkiem drutu. A ponieważ krytyk też chce zarobić na swoim zawodzie to musi wydać z siebie okrzyki zachwytu i wyprodukować kilka niezrozumiałych opisów zjawiska, które widzi, bo przecież nikt w tym społeczeństwie się nie przyzna, że król jest nagi. Są tacy, którzy się przyznają, ale tylko ci, którzy są gotowi zmierzyć się z nagą prawdą o sobie i tym, co nimi naprawdę kieruje. 

Gotów/owa na ustawienie porannego azymutu dnia? 

Zaczniemy od pobudki. Ajurweda radzi coś niezwykłego na udany, magiczny wstęp zaraz po otwarciu oczu. Dodam, że nauki wed są elastyczne i to nie jest jedyne, polecane dla wszystkich ćwiczenie. Są jeszcze inne, ale z innego poziomu świadomości. Na początek jednak zalecenie jest proste – przyjrzyj się swoim dłoniom i zastanów się czy to jesteś ty, czy to są twoje dłonie. Poczuj swoje stopy, albo twarz i zastanów się, czy stopy albo twarz to ty? Patrzysz swoimi oczami, ale kto patrzy? 

Te niby proste banalne chwile refleksji natychmiast ukierunkowują twoje myślenie na najbliższy dzień. Moment po obudzeniu, nie ten w ciągu dnia jest decydujący dla umysłu. W ciągu dnia też jest dobrze to sobie przypomnieć, ale moc jaką ta myśl ze sobą niesie ma decydujące znaczenie teraz o poranku. Na jakiej pozycji się ustawiasz do dzisiejszego dnia teraz z rana przełoży się na wszystko, co dzisiaj zamierzasz osiągnąć. Spotka cię dzisiaj dokładnie to, do czego dążysz swoją uwagą. 

Najpierw pomyśl do czego dążysz zwykle z rana swoimi myślami? Czy przypadkiem nie jest tak, że uwaga jest skierowana na działanie i to, co należy, powinno się dzisiaj wykonać? I proszę nie mów mi, że w życiu powinno się działać. Owszem, ale po przebudzeniu nikt nie każe ci wybiegać w życie. Jeśli zaczynasz dzień od “powinności”, to to nie będzie dzień twoich marzeń i spełnienia a twoich obowiązków i zmagań. Jeśli dążysz do walki, konfrontacji z problemami, to tak umysł będzie kierował spotykającymi cię wydarzeniami. Zauważ, że nie mówię tu o sytuacjach, które cię dzisiaj czekają. Zawsze czekają na nas sytuacje, lub problemy, jak to niektórzy lubią określać. Ale z poziomu duszy, świadomości, czy nawet tylko zwykłej energii, żaden problem nie ma prawa być wielki.  

Zwykłe proste założenie, że jestem duszą i cokolwiek mnie dzisiaj spotka jest okazją do wykazania swojej wielkości natychmiast skierowuje uwagę umysłu na działanie z poziomu duszy a nie uwikłanego umysłu. To oczywiście wymaga nabrania wprawy zanim stanie się łatwe. Ba, takie podejście wymaga najpierw kilku doświadczeń, żeby nabrać wiary w to co proste.  

Jaki jest twój zamiar na dany dzień? Sprawdź, gdzie kierują cię pierwsze myśli zaraz po obudzeniu i co z nimi robisz? Czy zaczynasz od “muszę wstać” i “muszę zrobić” albo “Boże, znowu osiem godzin w koszmarnym towarzystwie Lucynki”? Wszystkie Lucynki przepraszam, to tylko przykład.  

Zanim jutro wstaniesz zastanów się dziś, a najlepiej zapisz na kartce, żeby umysł miał nakreślony plan działania – z jaką myślą chcesz się obudzić i jaki zamierzasz mieć dzień.  

Podpowiadam słowa kluczowe: udany, zwycięski, szczęśliwy, pomyślny. Jeśli masz jakieś przemyślenia i swoje poranne afirmacje to podziel się.  


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Umysł

Nie każda wiara czyni cuda

Jak to jest z marzeniami? Warto marzyć, tworzyć cele, zamierzać? Ależ oczywiście, że warto a nawet trzeba, tyle tylko, że ich spełnienie będzie wprost proporcjonalne do naszej pewności. A jak mieć pewność? Pewność, inaczej mocna Czytaj więcej…

Umysł

Głową w dół

Moje dzieci, skądinąd dorosłe, słyszą nietoperze. Netopyrki, po czesku. Czeski jest fajniejszy od łaciny, dlatego podaję po czesku. Podobno słychać je już tuż po zmierzchu i tam gdzie mieszkam lata ich całkiem sporo, bynajmniej nie Czytaj więcej…

Umysł

Światy równoległe

Jakiś czas temu mój osobisty brat postanowił zbudować sobie porządną bibliotekę zdolną pomieścić i utrzymać jego ogromny księgozbiór. W tym celu zatrudnił stolarza, który z solidnych, dębowych desek miał mu zmontować regały. Pierwszego dnia z Czytaj więcej…