Nadejszła wiekopomna chwila…a, nie to nie ten nastrój. Nadeszła wreszcie wiosna, czyli taka pora w roku, kiedy takie sieriozne i filozoficzne podejście staje się zupełnie do niczego.

Czas wyjść z zimowej powagi, która już spełniła swoją rolę zwrócenia naszej uwagi do środka zamiast trwonienia energii na tzw. zewnętrzne powody. Zimą tośmy sobie podumali, posiedzieli przed kominkiem i powzdychali nad ulotną urodą płatków śniegu. Może niektórzy znaleźli czas, żeby spojrzeć do swego wnętrza i znaleźć w środku to, co prowokuje zewnętrzne cierpienie.  Ciemność i chłód wręcz skłaniają do wewnętrznych, a nie zewnętrznych podróży, co niezwykle pomaga w odkryciu, że nie wszystko, co siedzi nam w głowie jest absolutną prawdą. Jedynie wiara w prawdziwość naszych historii prowokuje świat do stwarzania nam pewnych, nazwijmy to „bolesnych” sytuacji. Wraz z początkiem wiosny wraca do nas możliwość znacznie częstszego wychodzenia w świat i przede wszystkim na poruszenie tego czegoś, co w nas zamarzło i skamieniało na amen. Skojarzenia religijne są tu przypadkowe. Choć oczywiście święta religijne przypadające na ten moment budzenia się  przyrody wręcz odwrotnie. Ale ja nie o tym.

Co nas najbardziej zachwyca w tej przecież jeszcze nie tak zielonej i nie tak pełnej rozkwitu porze roku? Może właśnie ten niebywały kontrast pomiędzy zimą a wiosną. Dopiero wielomiesięczny niedostatek słońca i zieleni potrafi wydobyć z nas uczucie docenienia i zachwytu, którego nie mamy w sobie pośrodku o wiele bardziej kolorowego lata. Brak zapachów, które zabiera nam zima, potęguje w nas o wiele większą chęć łapania i smakowania najdelikatniejszego powiewu powietrza. Wiosna przywraca o wiele więcej smaków i zapachów, niż niejeden pachnący morzem kwiatów dzień latem.

Tak jak zimą mróz ogałaca przyrodę z liści i zamraża pewne ulatujące naszej uwadze gołe fakty, tak wiosna wręcz odwrotnie –  zmusza nas do wyjścia z twardej, ale bezpiecznej ziemi, przebicia się przez skorupę problemów i wychylenia nosa na świat.

Odwagi dodają nam kwiaty i rośliny rosnące pomimo skostniałego gruntu, czasem nawet pomimo asfaltu.

To, co zimą wydaje się niemożliwe, to przy radości budzenia się przyrody staje się naturalne, lekkie i przyjemne. Czy ktoś kiedyś widział źdźbło trawy, które bojąc się trudności z pokonywaniem wiosennych skamielin wystawia tylko tabliczkę z usprawiedliwieniem: „Przepraszam, ale problem mnie przerasta. Ziemia jest zbyt twarda”?

Aby zwalczyć ból, problem, chorobę, lepiej go ignorować (o czym powie wam każdy hipnotyzer, który umiejętnie przekierowuje uwagę z bolącego miejsca na coś zupełnie innego), albo zbliżyć się do niego kierując ku niemu energię miłości i harmonii.

Wielu psychoterapeutów uważa, że jeśli boli nas jakaś część ciała np. z powodu rany to dobrze jest udać się do niej w myślach, ale nie po to, żeby z nią walczyć, i nie żeby jej się przeciwstawić z nienawiścią i gniewem, ale żeby przekazać energię harmonii, równowagi i czułości. Dopiero takie pełne ciepła podejście sprawia, że mózg zadziała w konstruktywny sposób i skieruje do bolącego miejsca uzdrawiające substancje.

Traktowanie bólu ze śmiertelną powagą i postrzeganie go jako karę za grzechy sprawia, że to coś staje się „śmiertelnie”poważne. Ból jest jedynie konsekwencją jakichś działań, ale zbytnie identyfikowanie się z nim i obarczanie się etykietkami „za co i po co?” tylko nas w nim umacnia.

Zima jest dobra do tego, żeby przestać szukać wszystkich przyczyn na zewnątrz, ale też pozostawanie w norze i wieczne kontemplowanie środka może nas nieźle zablokować.

Nawet najbardziej srogi wiatr nie zmusi nas przecież do zdjęcia ochronnego płaszcza, do czego bardzo zwyczajnie skłonią nas ciepłe promienie słońca. Na szczęście przed nami stoi wiosna – okres, który budzi w nas łagodne i przyjemne sposoby na zmierzanie się z życiem. Dopiero teraz, po ciężkiej i poważnej zimowej zadumie możemy wyczuć różnicę, z jaką łatwością zachodzą zmiany, gdy podejdziemy do nich z lekkością i radością w sercu.

Twardy grunt, asfalt? Czasem będą, ale to nie one są powodem naszych cierpień. To zbyt sztywne trzymanie się swojej wersji widzenia świata i jego rzekomych problemów.

Uwielbiam wiosnę i budzącą się wraz z nią energię zwiewnej, pachnącej szczęściem lekkości. Kiedyś to wiosenne święto było celebracją zwycięstwa radości życia nad solidną powagą. Tylko radość i lekkość pozwala znaleźć szczelinę w naszym ważącym tonę i stającym na drodze do rozkwitu bólu.

Kwantowość zjawisk polega na tym, że problem po drugiej stronie będzie nadal problemem, jeśli podejdziemy do niego z zaciśniętą szczęką. Podmuch wiosny pozwala zmierzyć się z czymkolwiek z większym przymrużeniem oka.

Teraz możemy stanąć przed otwierającymi się automatycznie drzwiami i poprosić: ”Panie Heniu, pan otworzy!”, a oddalając się kiwnąć i powiedzieć: ”Dziękuję, można zamknąć”. Ostatecznie to nie my stoimy za mechanizmem drzwi automatycznych i ani nie musimy szturmować ich na siłę, ani nie musimy znać sekretu ich działania.

Zresztą co ja tu będę wyjaśniać. Wie o tym każdy, kto śmiał się do łez na kursie kwantowego uzdrawiania  i kto płakał nad powagą diagnozy w gabinecie lekarskim.

Wszystkim, którzy poczuli już magiczną moc, którą rozbudza w nas wiosna dedykuję poniższą historię:

Podczas wystawiania sztuki Stefana Otwinowskiego „Wielkanoc”(a więc bardzo aktualnej tematycznie) w pewnym momencie zamiast spodziewanego wystrzału zaległa na scenie głucha cisza. Reżyser sztuki, Leon Schiller wpada  za kulisy i krzyczy:

– Co się stało?- Na co wojak, który był sprawcą zamieszania odpowiada ze stoickim spokojem:

– No cóż zrobić panie? Niewypał.

Schiller wyprowadzony z równowagi wrzasnął:

– Człowieku! Tu nie może być niewypałów! To nie wojna – to teatr!

Cóż, wiosna jest dlatego taka piękna, że zabiera nas z zatęchłego teatru, w którym odgrywamy śmiertelnie poważnie dramaty i zupełnie bez wysiłku z naszej strony otwiera przed nami drzwi do nowej rzeczywistości.

I takiej wiosennej lekkości i radości w podchodzeniu do wszelkich przeszkód, życzę Wam wszystkim w tym świątecznym okresie.

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Sukces w życiu

Dźwięk uwalniający umysł – mantra

Żyjemy w czasach, w których niedawne mity i bajki stają się sensacjami z pierwszych stron gazet. Chociaż może jeszcze nie wszystkie  naraz. Większość z nas musi sobie stopniować wrażenia, więc odkrycia, o których dzisiaj opowiem Czytaj więcej…

Sukces w życiu

Zatańcz w zgodzie z życiem

Jestem bardzo ciekawa, jak reagujesz na naukowy żargon wplątany w teksty o uzdrawianiu życia. Wiele osób dostaje wręcz wysypki na samo używanie pojęcia „kwantowy” w kontekście przywracania natychmiastowej koherencji…no właśnie koherencji. Z tym słówkiem też  się pewnie Czytaj więcej…

Sukces w życiu

Jak kwantowo obliczyć sukces?

      Czy zdarzyło ci się kiedyś wstać rano, czegoś zapragnąć i to po prostu mieć? Powiedzmy zachciało ci się pysznego śniadanka i spaceru brzegiem pięknego jeziora, a może nawet kąpieli w nim i Czytaj więcej…