Czy nie zastanawiasz się czasem, co w naszym życiu nie podlega żadnej zmianie choćbyśmy nie wiem jak bardzo byli przekonani, że jesteśmy panami istnienia?

Podpowiem ci szybciutko, że to co się już wydarzyło, a więc np. czas miejsce i okoliczności twoich urodzin już się wypełniły, a więc choćbyś się nie wiem jak sprężył nie wykreślisz tego ze swojego archiwum istnienia. Żadne bogactwo świata nie oddadzą ci ani jednej sekundy, którą właśnie przeżyłeś. Jest jeszcze kilka spraw, na które się natkniemy i zauważymy ze skruchą, że nijak nie ulegają poprawie. Niektórzy dochodzą w ten sposób do bardzo ogólnych wniosków, że na życie mamy bardzo małe możliwości wpływania. Czasem ograniczona percepcja ludzi zahacza o tak skrajne  przekonanie jak determinizm, czyli z góry zaplanowane przeznaczenie.

Po drugiej stronie szali są z kolei zwolennicy skrajnie indywidualnego kreacjonizmu, którzy wraz ze świeżo zdobytym doświadczeniem w kilku drobnych naprawach materialnych usterek dochodzą do ciekawych wniosków, że nie ma granic tworzenia. W szumie tak odmiennych i wykluczających się możliwości wielu ludzi, dla świętego spokoju pozostaje przy swojej wygodnej opcji widzenia i przestaje wnikać w tak poważne tematy, bo boli ich od tego głowa. Czasami, gdy ktoś  próbuje mnie przekonać, że jesteśmy bogami czuję się tak, jak się czułam, kiedy miałam do czynienia z psem od lat przywiązanym do budy, a który w końcu się zerwał z łańcucha. Pies, którego widziałam, zachowywał się tak, jakby od teraz panował nad całym światem, i tylko my, osoby obserwujące go zza płotu, wiedziałyśmy, że ten świat nie wychodzi poza obszar małego podwórka.

Najwięcej zamieszania i dezorientacji robią sami niektórzy (zaznaczam, że niektórzy) zwolennicy nauki o możliwości wpływania, jak np. prawo przyciągania, stwierdzając  autorytarnie, że  ich wizje są czymś  absolutnie nowym i wychodzącym ponad  wiedzę o karmie. Karma według nich  nie jest nawet nauką tylko wiarą w coś nieuchronnego, czyli jest wręcz niebezpieczna i niezgodna z zasadą wpływania na rzeczywistość, bo prowadzi do nicnierobienia. Poza tym niejeden „znawca” karmy wypowiedział myśl, że Wschód źle to rozumie, ale on  twórca takiej a takiej teorii stwierdza, że karma to nie nauka o karze, tylko o lekcjach do odrobienia. I proszę sobie wyobrazić, że nikt wcześniej tego nie wiedział, tylko on.  Są też tzw. specjaliści, którzy chcąc wyłożyć swoje przekonania z góry negują i krytykują coś, co poznali z drugiej i trzeciej ręki, a czego nie znają ze źródeł. Zachód  z zasady ma tendencję do dużego uogólniania i pasteryzowania wszystkiego, w przeciwieństwie do Wschodu, który lubi drobiazgowe i skrupulatne wniknięcie w każdy aspekt sprawy, bo przy braku ścisłej receptury mogą wyjść co najwyżej ciasta, chociaż i to nie jest pewne, natomiast zawodzą poważne sprawy.

Po pierwsze – nauka o karmie wyłożona jest w setkach tysięcy, a nawet w milionach wersetów (nie chcę straszyć ilością, ale wiedza o kosmologii to fundament sześciu największych filozofii Wschodu), co już świadczy o stopniu jej skomplikowania i niezbyt oczywistych konsekwencjach czegoś, na co składa się przecież nieskończenie wielka liczba czynników. Wielu ludzi cytuje ściągając zasłyszane, czy przeczytane przez kogoś wnioski i podaje je jako coś jedynie słusznego. Np. amerykańscy eksperci od odczytów Edgara Cayce’go, tzw. śpiącego proroka, którzy po raz pierwszy w życiu zetknęli się zdziwieni z pojęciem reinkarnacji czy karmy, twierdzą, że oto oni, którzy dotąd nigdy w życiu by w coś takiego nie uwierzyli poznali najgłębsza prawdę i to w prawdziwszym zrozumieniu, niż ci, którzy mówią o niej na Wschodzie. Według nich Cayce jest zdania, że karma nie jest karą tylko możliwością lekcji, a nie jak wierzą ci prymitywni ludzie ze Wschodu – karą za grzechy. Słowo daję, rozczulające jest jak ktoś, kto nie zetknął się na poważnie z tymi naukami może głosić herezje typu – my to wiemy, nasz prorok się nie myli a Wschód – cały – jest w błędzie.  Z ilu ludźmi ze Wschodu i z jakim poziomem wykształcenia spotkali się ci głosiciele prawdy, że piszą tego typu „przekonania” jako przekaz o karmie? Raczej skłonna jestem powiedzieć, że przekonanie to wyrobili sobie po przeczytaniu opinii paru ludzi z Zachodu (notabene spadkobierców myśli chrześcijańskiej pozbawionej tych nauk oczywiście w pewnym okresie historycznym), którzy nawet cytując rzekomo ze źródeł cytowali za swoimi kolegami z Zachodu, że –  cytuję za nimi – jest to wiara w nieuchronność przeznaczenia i odbieranie kary za swoje grzechy. Mój Boże ! To wszystko, co mają do powiedzenia na podstawie milionów wersetów nauki o karmie? To po kiego się tam tyle rozpisywali, skoro to wszystko można było zamknąć w paru słowach – jesteś zaprogramowanym robotem – nie masz już nic do przemyślenia, powiedzenia i do zrobienia. Przyszedłeś tu odbębnić swoją karę a ewentualne zażalenia i wnioski o ułaskawienie wnoś do jedynego prawdziwego stwórcy. Tylko się nie pomyl durniu, kto jest tym jedynym bo czeka cię za to kara nie tylko po śmierci, ale już za życia – po prostu ktoś cię zastrzeli!

Nauka o karmie jest czymś tak niezwykłym, że potrafi wnieść klarowność i bardzo jasne wytłumaczenia w spornym temacie – co mogę, a czego nie mogę zmienić. Jeśli bardzo niepokoi cię fakt, że Kowalski może sobie wymarzyć zdrowie i pieniądze i je ma, a ty czarujesz i nie widzisz żadnej różnicy to pozwól, że coś ci wyjaśnię – właśnie z powodu podświadomych strachów o determinacji przeznaczenia, którymi się subtelnie zainfekowaliśmy, a które jest tylko pewnym nie do końca zrozumianym fragmentem tej nauki, nie jesteśmy w stanie wyjść poza granice swojej maciupeńkiej wiary, nie nie wiary – wiedzy o tym, co naprawdę da się z życiem zrobić. A da się bardzo dużo.

Nauka o karmie jest po to, żebyś wiedział, gdzie utknąłeś i gdzie trzeba skręcić, czyli jakich możesz dokonać wyborów, żeby wszystko, co wydaje się nieuchronne i niepomyślne odwołać.

Po pierwsze karma jest prawem, któremu w tym materialnym świecie nie możesz nie podlegać chociażby z tej samej przyczyny, z której nie możesz przestać oddychać. Ty po prostu już niesiesz wypadkową karmy, czyli skutki decyzji wyborów i czynów, które już dokonałeś. Nieważne kiedy – to mógł być wybór podjęty przed dwoma minutami, czyli – teraz czytasz ten wpis. Zajrzyj teraz gdzie w tym czasie cię nie ma to zrozumiesz, że robiąc coś nie możesz robić czegoś innego i każdy wybór niesie jakiś określony skutek. Skutek może być pozytywny jak i negatywny, ale trudno coś jednoznacznie tak zaszufladkować ponieważ nic nie dzieje się  na odcinku z punktu A do punktu B.

Skutki są wielowymiarowe – nie tylko, że czytając coś w internecie nie odkurzyłeś mieszkania, ale też wpadłeś np. na genialny pomysł rzucenia w diabły pracy i wyjazdu na urlop, bo akurat była promocja wyjazdów na Teneryfę. Z tego wszystkiego mogą wyjść potem niezłe komplikacje, albo wręcz odwrotnie – mogą wyniknąć niezłe korzyści, ale ty tego nie wiesz, bo nie możesz przewidzieć wszelkich konsekwencji obecnych czynów.

Zwróć uwagę, że w pewnym sensie masz wolną rękę co do wykonywania wyborów i czynów. Ale to, na co cię dzisiaj stać jest podyktowane wypadkową twojej obecnej, zapisanej karmy. Gdybyś nie miał w swoim archiwum danych, że stać cię chociażby na komputer, albo smartfon, to raczej nie czytałbyś dzisiaj tego wpisu. Gdybyś był Amerykaninem też nie zajrzałbyś na moją stronę, bo wypadkowa twojej karmy nie uwzględniłaby raczej opcji czytania stron w internecie jakiegoś autora gadającego w tak dziwnym języku. Współrzędne twojego punktu karmy mogłyby nie pozwolić ci nawet wiedzieć o istnieniu państwa, które dzisiaj stanowi dla ciebie centralny punkt odniesienia. Może byś nawet spytał – Polska? A co to takiego? Gdybyś nie interesował się tak fajną tematyką prawdopodobnie byś tu w ogóle nie zajrzał, a jeśli już znalazłbyś się tu z racji nazwy „kwantowy”, co podyktowało ci posiadane doświadczenie, czyli karma – to spodziewałbyś się raczej artykułu z dziedziny fizyki. Niekompatybilność wyobrażenia z rzeczywistością szybko wyrzuciłaby cię z tej strony. A więc to, że masz takie a nie inne zainteresowania zalicza się do twojej karmy – i nikt ci tego nie zrzucił na głowę. Sam dorobiłeś się tego, że masz dzisiaj takie a nie inne ciało, warunki finansowe i przekonania. Wszystko to, co sobie już zgromadziłeś zwie się karmą a konkretnie karmą samczita i są punkty, których nie możesz za nic zmienić – to są chwile, które już minęły. Ale twoja pozycja – pozycja twojego punktu w kosmosie cały czas się zmienia.

Przecież cały czas żyjesz, oddychasz, czytasz, działasz i wciąż dokonujesz nowych wyborów – słowem to, co jest teraz w akcji, to co się dzieje ulega ciągłym zmianom i to zwie się karmą – a konkretnie prarabdha karmą. Powiedzmy, że chorujesz, albo nosisz okulary – to jest coś co już się stało i co się obecnie rozgrywa, ale czy naprawdę uważasz że nic się z tym nie da zrobić?

I tu jest ten kluczowy punkt programu – jeśli dowiesz się o różnych sposobach np. poprawy wzroku i wyleczenia z choroby – to możesz podjąć odpowiednie według ciebie działanie. To, jakie sposoby do ciebie przemówią, na jakie będzie cię stać finansowo, w jakie uwierzysz i przyjmiesz a jakie odrzucisz jest znowu  twoim wyborem, ale żeby nie było – twój wybór jest podyktowany obecną karmą czyli – obecnym poziomem świadomości i zrozumienia. A przy okazji to, co teraz zrobisz też ma swój skutek w przyszłości, tzn. zupełnie inny jest skutek poprawy wzroku przez operację (są pewne niedogodności) a zupełnie inny w wyniku zmiany np. diety i nastawienia, czy w wyniku wykonywanych ćwiczeń, albo innych terapii. Po prostu każda z tych czynności wniesie w twoje życie kolejny poziom wiary w medycynę zabiegową, albo wiedzę i przekonanie o naturalnym sposobie leczenia. Czynność która obecnie się rozgrywa czyli np. „bycie uczniem”, „bycie chorym” jest karmą prarabdha, która choćby nie wiem jak ciężką i niezmienną się wydawała jest zmienna. Nie możesz wykasować samczita karmy, która już się zadziała, ale możesz zmienić wszelkie związane z nią samskary,  czyli odbicia w umyśle, które pozwolą ci zupełnie inaczej podejść do kolejnych życiowych wyborów.

Po zmianie subtelnych nagrań możesz nie tylko poczuć emocjonalną ulgę, ale też dostrzec efekt w postaci zmiany tendencji, którymi się dotąd kierowałeś. Oznacza to odczuwalne wybicie się z utartych szlaków karmy, a co za tym idzie – zmienia się twoja przyszłość czyli krijamana karma.To, co dotąd uważałeś  za niemożliwe nagle staje się zupełnie proste – np. lubisz bieganie, chociaż dotąd tendencją (czyli tzw. karmicznym zapisem) była np. nieruchawość. Jeśli dotąd byłeś bardzo nerwowy,  to być może karmicznym przeznaczeniem, tzw. nieuchronnością karmy była ciężka choroba. Ale to nie karma jest nieuchronna, bo ona nie jest programem do odegrania, tylko twoja nieelastyczność, brak gotowości na dokonywanie innych wyborów utrzymuje cię w subtelnych ryzach i nie pozwala zejść ze ścieżki tzw. przeznaczenia. Inercja utrzymująca nas w danym stanie. np. w szponach jakiegoś nawyku jest tak silna i przewidywalna, że kiedy już sami posadzimy się za jej kratkami wejdziemy pod wpływ tzw. nieuchronności karmy. Żeby lepiej ci uzmysłowić łatwość prognozy karmicznych zdarzeń prześledźmy pewien przykład.

Wyobraź sobie, że jesteś na szkoleniu lub konferencji. Nieważne jakiej,  chodzi tylko o to, żebyś w myślach rozsiadł się na wirtualnym, kilkugodzinnym zebraniu. Czujesz to? Zastanów się jaka czynność przychodzi ci na myśl, a którą pragniesz wykonać, gdy tylko stąd wyjdziesz. Z chwilą gdy prowadzący ogłosi przerwę  jest bardzo duże, wręcz 90% prawdopodobieństwo, że:

– większość osób pójdzie do bufetu

– cześć osób skorzysta z toalety

– niewielka część uda się na parking po coś do samochodu

– kilka osób wyjdzie na korytarz zadzwonić gdzieś w pilnej sprawie

Można nawet pokusić się o  statystyczną prognozę zachowań, która  w procentach poda przybliżony odsetek osób korzystających z bufetu, toalety itd.

Czy znajomość tendencji zachowania grupy jest jakimś ezoterycznym religijnym działaniem? I czy posiadanie obecnych danych, czyli faktu, że wszyscy są na szkoleniu w sali konferencyjnej na 10 piętrze  hotelu Marriott w Warszawie nie pozwala wysnuć słusznych prognoz co do najbardziej możliwych najbliższych zachowań jego uczestników? Przecież czas, miejsce i okoliczności, a więc obecny wykaz współrzędnych punktu w fizycznej rzeczywistości nie pozwoli tym osobom na tysiące innych czynności – nie pozwoli im przebywać teraz w domu, bawić się z własnym dziećmi, które są w przedszkolu, 300 km stąd, spotkać się ze znajomym z Barcelony (poza rozmową przez telefon lub skype’a).

A teraz dodajmy do powyższego przykładu, który zakładał większą dowolność zachowania grupy, małą zmianę – prowadzący ogłosi przed przerwą, że uczestników szkolenia czeka gratisowy obiad, ale wszyscy proszeni są o w miarę szybkie udanie się do restauracji, ze względu na  ograniczony wybór zestawów obiadowych. Jak teraz zachowają się uczestnicy warsztatów?

Czy tak trudno jest zrozumieć, że przewidywalność i tzw. nieuchronność karmy wynika tylko i wyłącznie z naukowego, bardzo konkretnego wyliczenia obecnych psychofizycznych  parametrów i położenia punktu? Tak jak łatwo jest zrozumieć, jakie jest najbardziej prawdopodobne zachowanie uczestników wielogodzinnej konferencji, którym zaproponuje się darmowe jedzenie, tak samo łatwe jest obliczenie i prześledzenie linii naszego życia, jeśli będziemy postępować w ściśle nakreślonym przez nas samych wcześniej zakresie wyborów. Tzn. nam może się to wydawać trudne, ale nie wytrawnym astrologom. Ich obliczenia naszego obecnego punktu na siatce zdarzeń kosmosu wskazują tendencję, prawie że pewną drogę, która kieruje nas w stronę katastrofy, albo sukcesu. Zawsze jednak możemy zepsuć i jedno i drugie – w końcu wybory dnia codziennego dokonujemy zgodnie z wolną wolą. Ale zmiana bardzo drastyczna, prawie kwantowa jest zawsze możliwa i zachodzi ona wówczas, gdy coś o nieoczekiwanym,  mocnym potencjale wyrwie nas z wyżłobionych okowów (tzw. samskar, czyli nagrań, według których podejmujemy kolejne wybory). Przykładowo natychmiastowa konieczność przerwania konferencji i powrotu do domu (z różnych powodów) zmusi nas do wybrania zupełnie innego kierunku niż restauracja z darmowym jedzeniem.

Tak samo w życiu ktoś, kto do tej pory wymościł sobie wygodny grajdołek przekonań, że wysiłek fizyczny nie jest przyjemny może jednak dokonać radykalnych zmian w upodobaniach, a przynajmniej w podejmowaniu nielubianych czynności, tylko i wyłącznie ze strachu o swoje zdrowie.  Diagnoza lekarska, czyli np. wyniki badań serca są  jakby zapowiedzią karmiczną, czyli kreującą się na razie w niewidzialny sposób tendencją organizmu, któremu grozi zawał,  o ile nie zostaną poczynione jakieś sensowne działania. Czy prawo karmy wystawia nam tyle dowodów, chociażby diagnoz lekarskich tylko po to, żebyśmy się z tym „pogodzili” i zdali na łaskę nieuchronnego losu? Diagnoza to jest efekt tego, cośmy sobie zrobili plus  tendencja ewentualnie zarysowujących się możliwych opcji w bliskiej przyszłości. To dokładne obliczenie współrzędnych punktu, w którego otoczeniu są oczywiście zawsze inne opcje – np. powolne przezwyciężenie niechęci do ruchu, puszczenia pewnych emocji, przekonań i zmiany nawyków. Ale konsekwencją poprzednich wyborów jest to, że możemy ich nie zauważyć. W najbliższym otoczeniu, czyli w okolicy karmy, w której jesteśmy jest bardzo trudno uchwycić inny, bardziej akceptowalny przez nas punkt docelowy wymarzonych okoliczności i przede wszystkim – dróg, które do niego wiodą. Kiedy już siedzisz w sali na 10 piętrze hotelu to masz bardzo ograniczony dostęp do leżenia na plaży teraz i natychmiast. Przez nasze życie mogą przechodzić linie o zupełnie innych wytycznych, z zupełnie innymi efektami końcowymi, ale nie będziemy ich widzieć, albo je odrzucimy z innych powodów.

Nie jest raczej możliwe, abyśmy żyjąc w Polsce mogli uwierzyć w możliwość kandydowania na fotel prezydencki W USA. Czy to oznacza, że nie mam wiary w nieograniczone możliwości zmiany karmy? Karmę można zmieniać różnymi sposobami i patrząc na nią tylko i wyłącznie z utartego, jednopłaszczyznowego poziomu widzenia, mamy bardzo nikłe szanse na zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki. W pewnym sensie zostanie prezydentem Polski wydaje się nam teraz też  bardzo odległą opcją, która może się pojawić na horyzoncie ale po zaistnieniu wielu koniecznych warunków. W przypadku kandydowania na prezydenta USA musiałby w naszym obecnym przypadku pojawić się jakiś cud.

Tymczasem wielu Amerykanów żywi przekonanie, że taka kandydatura jest w zasięgu ich ręki a to tylko z tego punktu widzenia, z jakiego dla nas jest bliższa opcja starania się o to stanowisko w Polsce.  Czy wiesz jak to się ma do tzw. samczita karmy, czyli zgromadzonych jak dotąd danych karmicznych? To, że twoje dane oferują ci takie a nie inne położenie geograficzno – kulturowe, dzięki któremu możesz działać w tym rozległym kosmosie i możesz odnieść się jakoś do stojących najbliżej ciebie konsekwencji wyborów. To te obecne dane na karmicznym wykresie mogą popchnąć cię w kierunku zmian, które mogą być dosyć powolne jeśli działasz tylko z  czysto materialnego punktu widzenia, lub pchnąć w kierunku wydarzeń, które przyspieszą radykalnie twoje nowo przyjęte cele. Ale z nieuchronności dotychczasowych wyborów mało kto się wyrywa. Wbrew szerzącym się zapewnieniom o możliwościach wkroczenia w prawo karmy wielu ludzi pozostaje w przekonaniu, że jest to coś niemożliwego do zrobienia. Wielu stoi z boku i przygląda się z niedowierzaniem, jak niektórzy wybrańcy losu zmieniają coś, co wydaje się być wymierzonym w nas ciosem przeznaczenia i ponieważ udaje  się to tylko nielicznym  – budują wokół siebie mur sceptycyzmu i zobojętnienia. Bo jak można wierzyć komuś, kto twierdzi, że wszyscy wszystko możemy, skoro życie na tej planecie dalej nie wygląda zbyt różowo? Jeśli jesteśmy takimi bogami to dlaczego nie stworzymy sobie raju na ziemi teraz i natychmiast? A co z przysłowiowym bólem głowy, który nie zawsze udaje nam się pokonać jakimś magicznym sposobem?

Co jest nie tak z tym prawem przyciągania i obierania lepszej linii przeznaczenia? Wszystko jest z tym prawem w porządku. W prawie karmy jest bardzo ścisła nauka o konsekwencjach każdego naszego najmniejszego wyboru. To, co z nich się wytworzy, jaki powstanie z nich wykaz współrzędnych w najbliższym czasie zależy nie tylko od jednorazowego machnięcia ręką czy afirmacji, ale od konglomeratu wszystkich niewidzialnych danych, które osadziły nas teraz w tym a nie innym punkcie naszego wyjścia do kolejnych działań. Najpierw musimy zaakceptować, czyli oszacować to gdzie jesteśmy, żeby dostrzec atuty i ciemne strony miejsca, z którego startujemy. Wszystkie duchowe, magiczne, kwantowe, i tym podobne czynności są po to, by wyrwać naszą świadomość z niezbyt korzystnego  dla spełnienia innych pragnień położenia. Żeby zostać prezydentem USA warto najpierw stworzyć sobie korzystne warunki. Warunki możemy próbować zmieniać na wielu płaszczyznach, począwszy od najniższej – czyli od indywidualnego wysiłku (wchodzi w to wiele zmiennych), poprzez zmiany społeczno – polityczne, i szereg innych równie długoterminowych, mozolnych warstw naszej egzystencji. Jeśli nie jesteś otwarty na inne opcje, niż np. wiara w indywidualną ciężką pracę, to pozostaje ci dłużej czekać na spełnienie twoich pragnień, ale jak mówią nauki o karmie – ostatecznie wszystkie pragnienia się spełniają.

Jeśli jednak nie masz ochoty czekać zbyt długo to nauka o karmie uczy nas, że przedzieranie się przez własne samskary od strony umysłowej – przyśpiesza szybkość procesu, a zabranie się do tematu poprzez różnorakie duchowe czynności – zamienia ciężką pracę w coś błyskawicznego i przyjemnego.

Różne pozornie nowe teorie o przyciąganiu dobrego losu, czy ekspresowych zmianach struktury ciała i zdrowia nie są czymś nowym i niezgodnym z prawem karmy, tylko są fragmentem olbrzymiego działu o życiu, zwanego ajurvedą. A jak to z fragmentami bywa – jest dobrze, dopóki wszystko według okrojonej receptury działa. W chwili zwątpienia grozi nam skrajny pesymizm i wyrzucenie tego, co już mamy w ręku, z przeświadczeniem, że składniki, które znamy nie działają.

Leczenie chorób nieuleczalnych, czy wyjście z sytuacji bez wyjścia nie należą do kategorii cudów dla wybranych, ale do kategorii działania, czyli karmy z wyższego punktu widzenia. To oznacza po prostu obejrzenie swojego aktualnego miejsca z bardzo dużego dystansu. Jak to się mówi: z góry wszystko widać lepiej – nie tylko to co jest wokół, ale tysiące innych dotąd niewidzianych współrzędnych. I o tym m. in. mówi nauka o karmie.

 

 

 

 

 

 

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiązane Posty

Karma

Zapisane na twarzy

Mówi się, że z twarzy niektórych osób można czytać jak z otwartej księgi. Ale to tylko część prawdy.  Z twarzy wszystkich osób można wyczytać bardzo wiele informacji, które opisują przebieg  życia, stan zdrowia, emocje i Czytaj więcej…

Karma

Quo vadis, człowieku?

Temat karmy budzi dzisiaj wielkie emocje, ponieważ myślimy, że jest to zjawisko, które dotyka nas być może od czasu do czasu. Tymczasem esencją tego prawa jest to, że podlegamy mu cały czas. Każda sekunda naszego Czytaj więcej…

Karma

Taka karma

„Taka karma”, słyszy się często w kontekście: „ cóż, zły los spuścił mi łomot. Ja z tym nie mam nic wspólnego.” No to od początku : karma to jest wszystko co masz – dobre i Czytaj więcej…